Jako pacholę byłem na Wojskowym Cmentarzu Francuskim w Gdańsku w 1967 roku, gdy uroczyście otwierał go Generał de Gaulle. Dzisiaj nekropolię odwiedził jego skompromitowany do szpiku kości następca, Macron.
Jak wszystkie ważne uroczystości w sąsiedztwie, wydarzenie rejestrowałem. Choć główny bohater nie godny specjalnej uwagi.
Gawiedzi było dosyć sporo, a i policji i funkcjonariuszy SOP co niemiara, wspiąłem się na postument skrzynkę, aby wszystko ogarnąć. Ksiądz Proboszcz, chociaż lustrował obejście Parafii, szczęśliwie nie zaprotestował.
Historia zatoczyła koło, kolejny Prezydent Republiki odwiedza tę Nekropolię, a ja znowu tu jestem, po prawie 60 latach, ale, ale, w mniej poważnej formule. Parafrazując, jaki Prezydent, takie powitanie:-)
PS. No i jeszcze Pan Kożuszek o Macronie i jego przyjaciołach z Gdańska. Gnom oprowadzając swego przyjaciela Emmanuela nie mówi o mieście Gdańsk, ale, ale, Danzig!!!
Wspomnienie o Wuju Januszu, w kolejną rocznicę jego śmierci.
Ostatni raz widziałem go i rozmawiałem z okazji uroczystości 17 września 2009 w Szymbarku, gdzie jak co roku występował w roli Marszałka Piłsudskiego.
Onegdaj dzięki pomysłowi mojego kolegi Ryszarda, wystąpił w Gdańsku jako Komendant w dniu imienin Józefa, witany przed Złotą Bramą przez Prezydenta Adamowicza, przechodząc w jego towarzystwie Drogą Królewską do Ratusza Głównomiejskiego, gdzie miał pogadankę.
Potem jeszcze na Woronicza, gdy wychodził z budynku Polskiego Radia po nagraniu.
Najważniejsze kilkudniowe rodzinne uroczystości, których był inicjatorem, to Chmielnik i Przededworze, gdzie cała nasza rodzina spotkała się aby celebrować pamięć Dziadków i Pradziadków rodziny Zakrzeńskich, których rodzinny dworek, już nie istniejący, stanowił ważny punkt Przededworza.
Ostanie wspomnienie, uroczysty pogrzeb w Katedrze św. Jana na warszawskiej Starówce i Powązki, wśród tłumu żegnających.
PS. Acha był jeszcze Belweder, gdzie Wuj Janusz odgrywał Naczelnika w wigilię Święta Niepodległości, w tamtym czasie Pałacyk był jednym z obiektów pod moją pieczą i Szefowa placówki zadzwoniła do mnie z info, że Wuj o mnie dopytuje. Zjawiłem się na Salonach, przywitałem serdecznie, w tamtym dniu poznałem również Panią Halinę Kunicką, która też była uczestnikiem Uroczystości.
To nie jest zwykły czwartek, ale Wielki Czwartek, przed Wielkanocą.
Za oknem pogoda słoneczna i prawie mroźna jak to o tej porze przy pełni Księżyca.
Właśnie wysłuchałem konferencji prasowej Szefa Kancelarii Prezydenta RP,
Zbigniewa Boguckiego, przyznam, że jestem pod coraz większym wrażeniem,
gość błyskotliwy, inteligentny i do bólu konkretny.
Sfora dziennikarska spuszczona z łańcucha nie dorasta mu do pięt więc kąsanie wychodzi kabaretowo.
Warto posłuchać i oglądnąć w całości.
Wczoraj byłem u laryngologa, ot tak wizyta gardłowa. Rozmowa z panią doktor zeszła na zamierzchłe czasy naszej młodości. Pani Doktor w moim wieku lub nawet starsza i w dzieciństwie miał swój etap przedszkolny, jak większość dzisiejszych sześćdziesięciolatków plus.
Przypomniała o niesamowitej i mocno wrytej w pamięć przez wszystkich dawnych przedszkolaków terapii.
Tran aplikowany łyżką stołową i zagrycha po nim kostką chleba z solą.
Każdy z nas ex przedszkolaków to przechodził, ale, ale, zupełnie zapomniałem, że ów rytuał który odbywał się z określoną regularnością poległ na aplikowaniu ustawionym w kolejce pacholętom, jedną i tą samą łyżką(!)bez jakiejkolwiek dezynfekcji czy nawet próby wytarcia czy mycia.
I co i pstro, nikt nie zachorował, nikt nie prychał, nikt nie kichał, choć w przedszkolu bywały dzieci z różnych rodzin i zapewne z pewnością niektóre z nich mogły nawet prątkować nie zdiagnozowaną gruźlicą.
We're going around the Moon. Come watch with us. Artemis II's four-astronaut crew is lifting off from @NASAKennedy on an approximately 10-day mission that will bring us closer to living on the Moon and Mars. The launch window opens at 6:24pm ET (2224 UTC).