27 maja 2026

Niedorozwój?

Rysiek w ministry!
Posucha u Gnoma?
Rozwój w rękach Petru,
Kraj ze śmiechu kona!

JFK z nad Wisły,
Tak go forowali
Wnet się okazało, 
Że Partię rozwalił!

Sprawozdanie skopał,
Słupki źle rachował!
W nagrodę więc będzie
"Rozwój" nadzorował!


Mam dwóch faworytów,
Gnom jednego wskazał,
Rycho dostał szansę,
Teraz czas na Kaza.

PS. Jednak Rycha nie chcą,
Drugiego optuję,
Niech na jego miejsce,
Kaz szybko wskakuje!


20 maja 2026

Dolina Radości

Interesujące spacery po ciekawych miejscach Gdańska trwają od lat. 
Dołączyłem w zeszłym roku przy okazji eskapady po Dolinie Królewskiej.
Tym razem Organizator zaprasza do Oliwy, a konkretniej na trasę w Dolinę Radości.
Moją metą w Dolinie Radości była do tej pory Rybaczówka i zjadliwa porcja halibuta lub dorsza, hm, tym razem pewno pójdziemy dalej.
Niniejszym polecam, bo warto, najważniejsze, aby pogoda dopisała.

Dla zainteresowanych ,   "spacerkiem lub rowerkiem "  ,    spacerek V :      ,                                                                                                              temat  :  śladami Potoku Oliwskiego  

 

1. spotkanie    : pętla tramwajowa Oliwa ,     12.06 ,     piątek,   godz.17 .       .                      Startujemy z przewodnikiem ,  bez względu na pogodę i stan grupy  -     godz. 17.15

2 . trasa :  meandry Potoku Oliwskiego

3.  prowadzi i opowiada  ;      Kalina Krasowska   

4. czas planowany  : ok.  -    2.5 - 3 godz.                                                                                                                                                                 Prawdopodobnie  do zobaczenia ,.           

Jak zawsze proszę  nie   spóźniać   się. 

 Kontakt   i pytania       :     604 776 347        po 18 pn -. pt proszę          Jacek Ejsmont           

 

Wiele pozdrowień . Na zdrowie. Jacek

 


 

10 maja 2026

CO2!

Świetny tekst na X, niejakiego Petera Clack’a o wydumanym problemie emisji CO2. 

CO₂ nie kontroluje klimatu. Nigdy tego nie robił. Nie jest głównym pokrętłem temperatury Ziemi, ani architektem naszych współczesnych lęków.

Dwutlenek węgla nie powoduje nadmiernych opadów deszczu, susz ani zawalania się klifów nadmorskich. Nie odpowiada też za pęknięcia w ludzkim społeczeństwie — terroryzm, miejską przemoc, otyłość czy kryzys narkotykowy. To produkty ludzkiej cywilizacji, która uniknęła własnej zagłady na najmniejszym z możliwych marginesów, przetrwawszy 300 000 lat głównie dzięki kosmicznemu szczęściu.

A jednak przez cztery dekady nieustanna wojna klimatyczna wciska światu dietę z kryzysów i histerii ocieplenia. Twierdzi, że CO₂ jest źródłem wszelkiego zła — że to nasza wina i wina tego gazu. Ale prawda jest obojętna: CO₂ nie obchodzi. Nie jest demoniczny. Nie jest zanieczyszczeniem. Jest fundamentem życia na Ziemi.

Bez niego Ziemia byłaby cichą, jałową skałą, zamieszkaną jedynie przez bakterie. To CO₂ umożliwiło cyjanobakteriom odkrycie cudu fotosyntezy, powoli zalewając świat „odpadem”, który nazywamy tlenem. Przed tym oceany były ciemne od żelaza, niebo nie było błękitne, a świat był w zasadzie bez życia. Powinniśmy być wdzięczni za ten gaz życia, zamiast wymyślać scenariusze dnia sądu, by go zniesławiać.

Jeśli spojrzymy na prawdziwą skalę naszej planety, jedynym największym czynnikiem wpływającym na geologię Ziemi jest tektoniczny przepływ kontynentów. Ten powolny, majestatyczny taniec płyt skorupy ziemskiej kształtuje nasze kontynenty i przekierowuje wielkie prądy oceaniczne. To natura w działaniu.

Dziś CO₂ jest zaledwie śladowym gazem na poziomie 427 ppm (0,04%). Chociaż jest potężnym motorem dla biologii, znajduje się na niektórych z najniższych poziomów w historii planety. W okresie kambru stężenia wynosiły ponad 4000 do 8000 ppm. Jeśli te masywne poziomy nie wywołały „nieodwracalnego załamania środowiskowego”, to nielogiczne jest zakładać, że dzisiejsze śladowe ilości to zrobią.

Co więcej, para wodna pozostaje dominującym gazem cieplarnianym, osiągając stężenia 40 000 ppm (4%) w strefach tropikalnych. Odpowiada za zdecydowaną większość efektu cieplarnianego, a jednak jest spychana na bok na rzecz narracji węglowej.

Historia ma znaczenie. Przez setki milionów lat CO₂ nie był decydującym czynnikiem globalnej temperatury. Homo sapiens ewoluował podczas późnego zenozoicznego zlodowacenia, które zaczęło się 34 miliony lat temu, gdy Antarktyda została uwięziona w lodzie. Cała nasza historia rozwinęła się w obrębie czwartorzędowego zlodowacenia, przetrwawszy 100 000-letnie cykle warunków lodowcowych.

Prawie każde znaczące wynalazki, każde imperium i każdy skok w ludzkim postępie miały miejsce w krótkim, ciepłym oknie holocenu. Nigdy nie żyliśmy poza epoką lodowcową. Przetrwaliśmy globalne przewroty wcześniej, ale możemy nie przetrwać samozaprogramowanego załamania w nową średniowieczną ciemną epokę, napędzaną ideologicznym strachem.

08 maja 2026

Mama!

Dzisiaj odeszła Mama,
Dzielna przez życie całe!
Do końca mądra i bystra,
Silna ponad wszech miarę.

Radą, dobrocią i wiedzą,
Wielu z kolan podniosła,
Promyk nadziei dając,
Na dobrą ścieżkę drogowskaz!

Teraz już jest w Niebie
I wita się ze wszystkimi,
Którzy w wyścigu do Boga,
Nieznacznie Ją wyprzedzili.











05 maja 2026

Wrzeszcz

Jak ogólnie wiadomo, cyfryzacja rodzinnych fotek i slajdów postępuje bez zbędnych zakłóceń, materiału uzbierało się sporo:-)
Ostatnimi dniami intensywnie majstruję przy starodawnych fotkach papierowych, przelewając je żmudnie w pamięć komputera. 
Nawet najstarsze, ryśnięte zawieruchą, dzięki AI są blichtrowane, aby zabłysnąć na nowo.
Tyle tytułem wstępu, dzisiaj przy okazji aktualnych prac renowacyjnych, odkopałem również mój rodzinny Wrzeszcz i rejony swej młodości, czyli kwartał ulic Kościuszki i Kilińskiego z jego niezapomnianym piaszczystym podwórkiem. 
Oto fotek kilka z malutkim komentarzem co prezentują i czego na nich brak, a co wartałoby dodać, poszerzając horyzont prawie zapomnianej perspektywy.
Pierwsze zdjęcie, ulica Kościuszki w drodze na żelazny wiadukt kolejowy za którym po lewej i prawej stały Zakłady Przemysłu Cukierniczego Bałtyk, a na jej zwieńczeniu dumnie dudniła ruchem aut, najważniejsza arteria drogowa Wrzeszcza, ulica Grunwaldzka.


Na fotce, gdzie spacerkiem zmierzam z Babcią Tosią  w kierunku wiaduktu, po prawej mijamy Zakłady Przemysłu Skórzanego, gdzie obrabiano przeróżnej maści skóry, a po lewej zaraz za jadącym autem marki Lublin, był skład węgla, skąd furmankami rozwożono ten cenny produkt do piwnic okolicznych mieszkańców.
Budynek nad moją głową, to dom rodzinny. 
Hm, każdy zainteresowany wie, że urodziłem się w Gdyni, ale niewielu, że była to pewna koincydencja zdarzeń. 
Moja Mamy tuż po skończeniu studiów lekarskich w Akademii Medycznej odbywała praktykę stażową w Miejskim Szpitalu na Placu Kaszubskim i tam zapragnęła mieć swój pierwszy poród. 
Tym to sposobem z Gdynią łączą mnie na zawsze, więzy urodzenia, ale nie zamieszkania. 
Od becika mój żywot związany był z Wrzeszczem i fyrtlem ulic Kościuszki i Kilińskiego, rejonem, gdzie samoloty z pobliskiego lotniska startowały i lądowały, kojąc nas do snu i budząc o poranku(oczywiście nie było tak źle, każdy z nas do owych startów i lądowań przywykł, a między Bogiem a prawdą wcale nie było ich aż tak wiele).
W pobliskim Aeroklubie, kończącym bieg ulicy Kilińskiego, można było pohasać na zielonej trawce, przy okazji z zainteresowaniem pooglądać różnej maści samoloty, helikoptery, a od czasu do czasu na niebie podziwiać skaczących w rejony lotniska spadochroniarzy.


Fota z Mamą i Dziadkiem Tosiem, to mniej więcej połowa Kilińskiego, po prawej zaraz zaczynał się Browar, a po lewej wyskakiwała boczna uliczka Nad Stawem, rzeczywiście sąsiadująca z browarnianym stawem który dochodził prawie do peronów kolejki elektrycznej, której nikt wtedy nie nazywał SKMką. 
Na drugim krańcu Kilińskiego, czyli za naszymi plecami i za przecinającą ją Kościuszki zaczynał się rzeczony Aeroklub. 
Hm, w tamtych czasach o budowie osiedla Zaspa nikt poważnie nie rozmawiał, chociaż urbaniści zapewne z pewnością już coś tam planowali, za to w okolicach dzisiejszego Przymorza budowa już furczała, aż miło.
Kościuszki i Kilińskiego zamknięte ciągiem bloków mieszkalnych, gdzie pod numerem Kościuszki 9d mieszkania 2, osiadła rodzina Langenfeldów, hm, w mieszkaniu mieliśmy nawet telefon, którego numer do dziś pamiętam 41 30 66. 


Podwórko, miejsce zabaw wszelakich w chowanego, wojnę, żydka, klasy, kapslowy wyścig pokoju i co tam jeszcze.
Za parę lat w miejscu gdzie stoi Dziadek Antek ze mną, powstanie boisko piłkarskie z wyznaczającymi jego granice tablicami do koszykówki, a pod naszymi oknami Rodzice zagospodarują sobie ogródek, tak zupełnie prawem kaduka, bez żadnej administracyjnej zgody, zasadzą drzewa, zasieją kwiatki, ogrodzą drewnianym płotem, cywilizując tę piaszczystą suchą krainę 
Potem za nimi pójdą inni parterowi sąsiedzi z klatki obok.


Pesymistycznie

Ameryka podpisała wstępne porozumienie z Iranem, rynki odetchnęły, ropa spadła poniże 80 USD za baryłkę. Optymizm, moim skromnym zdaniem zby...