To nie jest zwykły czwartek, ale Wielki Czwartek, przed Wielkanocą.
Za oknem pogoda słoneczna i prawie mroźna jak to o tej porze przy pełni Księżyca.
Właśnie wysłuchałem konferencji prasowej Szefa Kancelarii Prezydenta RP,
Zbigniewa Boguckiego, przyznam, że jestem pod coraz większym wrażeniem,
gość błyskotliwy, inteligentny i do bólu konkretny.
Sfora dziennikarska spuszczona z łańcucha nie dorasta mu do pięt więc kąsanie wychodzi kabaretowo.
Warto posłuchać i oglądnąć w całości.
Wczoraj byłem u laryngologa, ot tak wizyta gardłowa. Rozmowa z panią doktor zeszła na zamierzchłe czasy naszej młodości. Pani Doktor w moim wieku lub nawet starsza i w dzieciństwie miał swój etap przedszkolny, jak większość dzisiejszych sześćdziesięciolatków plus.
Przypomniała o niesamowitej i mocno wrytej w pamięć przez wszystkich dawnych przedszkolaków terapii.
Tran aplikowany łyżką stołową i zagrycha po nim kostką chleba z solą.
Każdy z nas ex przedszkolaków to przechodził, ale, ale, zupełnie zapomniałem, że ów rytuał który odbywał się z określoną regularnością poległ na aplikowaniu ustawionym w kolejce pacholętom, jedną i tą samą łyżką(!)bez jakiejkolwiek dezynfekcji czy nawet próby wytarcia czy mycia.
I co i pstro, nikt nie zachorował, nikt nie prychał, nikt nie kichał, choć w przedszkolu bywały dzieci z różnych rodzin i zapewne z pewnością niektóre z nich mogły nawet prątkować nie zdiagnozowaną gruźlicą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentować każdy może, nigdy tego nie wymaże!