13 grudnia 2024

Pachnidła

W PRLu pachnidła były luksusem. Mój pierwszy zachodni był od Yardley'a, dostałem w prezencie.
W miarę tani był Aspen, używałem czas jakiś, Davidoff Cool Water poza tym Hattrick.
Z krajowych najlepiej wspominam Brutala, świetna była woda kwiatowa Tabacora w dużej wielokątnej butelce.



Wars niekoniecznie, Prastara, ładna butelka i tylko tyle, pozostałe marne marniutkie, szczytem szmiry, Przemysławka, a z damskich Być może.
W stanie wojennym nastał czas zapachów z firm polonijnych, w Sopocie pod filarami na Niepodległości był sklep, chyba Interfragrance'a. Tandeta szalona, zapachy nietrwałe pomarańczowe, jednak największym przebojem wytwórni był szampon Zielone Jabłuszko, do dziś czuję jego zapach.  




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentować każdy może, nigdy tego nie wymaże!

Jak ten czas zapitala!!!

Wzrost względnej(odczuwalnej) prędkości przemijania jest wprost proporcjonalna do wieku osobnika.  Tak, tak Szanowni, gdy się miało 10 lat, ...