Przy okazji kretyńswa w postaci Blak Frajdeja, ja się pytam, a jakie u nas mogą być okazje, skoro zupełnie brak domów towarowych? Pojedźmy sobie za miedzę, pojedźmy sobie do obsmarkanego Berlina, tam na Under den Linden, Pedet przy Pedecie, więc mogą z sobą konkurować i czyścić magazyny. U nas, Galeria przy Galerii, ale nie takie jak paryski Lafayette, przy ulicy Haussmanna, ale pokiereszowane boksami rzędy większych i mniejszych sklepików, bez wyboru, bez pełnej rozmiarówki, z czego mają czyścić magazyny? Wszak oni ich nie mają.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Duży ruch!
Nie wiem skąd taki wzmożony ruch na moim Bloggerze, ostatnio majstrowali coś przy statystykach. Podobno poprawiali, ale, ale w moim przypadk...
-
Smutny finisz człowieka którego z wielką dozą zainteresowania słuchałem, a czasem oglądałem. Już 15 lat temu w Mrągowie na Kabaretonie był c...
-
Spoglądam jak ludziska karnie stają w kolejce do automatów kaucyjnych, tracąc czas na wrzucanie butelek, nie wszystko wchodzi, spoglądam na ...
-
Myśl twórcza, innowacyjna, Chin, Sovietii, najświatlejsza na świecie. Kraje o niezmierzonych zasobach geniuszy, tworzą wielkie dzieła, nie b...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentować każdy może, nigdy tego nie wymaże!