Jean Reno, przyznam że lubię, darzę sympatią! Jeden z niewielu aktorów, którzy swą osobą gwarantują, że film w którym występuje, to strawne dzieło. Jak do tej pory się sprawdza. No i jeszcze ów nasz polski wątek. Przeparszam, że linkuję Wyborczą, ale cóż, to ta lepsza mniej lewacka odmiana pod nazwą Gazeta!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentować każdy może, nigdy tego nie wymaże!